Jestem kobietą. Nieperfekcyjną. Nieidealną. Taką ze średniej półki . Jestem mamą cudownej 4-letniej dziewczynki i kilkutygodniowych bliźniaczek :
RSS
wtorek, 02 września 2014

1 września...

Otwieram zaspane oczy, nad łóżkiem stoi Mała: "Idziemy już do przedszkola????"

Zerkam na zegarek. 5:40!!!! Aaaaaaa! "Kochanie idź spać, mamy jeszcze całą godzinę na sen."

Poszła.

 

Pierwszy dzień w nowym przedszkolu. Matka zestresowana, żołądek ściśnięty, z bijącym sercem jadę po nią. Wracając do domu wypytuję o pierwszy dzień. Mała zadowolona, więc kamień spada mi z serca. "A co najbardziej podoba Ci się w nowym przedszkolu?"- pytam.

"Hmmmm, szafki!" - odpowiada.

08:54, nieperfekcyjnamama
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 sierpnia 2014

Bycie mamą bliźniąt stanowczo różni się od bycia mamą jednego dziecka. Począwszy od karmienia, przewijania, zabawiania po usypianie. Wiadomo, wszystko razy dwa (w moim przypadku nawet 2 + 1 w niektórych sytuacjach).

Weźmy na przykład taki spacer. Można zapomnieć o samotności, chyba że ucieka się w jakieś tereny niezamieszkałe. Ja akurat to lubię. Nie zdarzył mi się jeszcze ani jeden spacer, żeby ktoś mnie nie zaczepił, nie zagadał, nie zapytał czy może zobaczyć dziewczynki. Dzięki temu poznałam już wielu ludzi z mojej okolicy. Nie przeszkadza mi, że ktoś patrzy, pyta.

Ale na litość boską, są sytuacje gdy otwiera mi się nóż w kieszeni.

I dziś stwierdziłam, że chyba powieszę sobie kartkę na wózku, żeby uniknąć niektórych pytań:

"Tak, to bliźniaczki, DZIEWCZYNKI.

Owszem karmię, nie głodzę!

Zgadza się, bywa ciężko.

Nie, nie współczujcie mi. Bardzo się cieszę, że je mam"!

 

:)

21:44, nieperfekcyjnamama
Link Komentarze (1) »
piątek, 22 sierpnia 2014

Mam troje dzieci.

Jestem mamą.

Każdy dzień to monotonia i ciężka praca. Trzeba nakarmić, wykąpać, wybawić. W "wolnych" chwilach prasuję, sprzątam, gotuję, zajmuję się firmą. Nie, obowiązki domowe nie są moim priorytetem, ale samo się nie zrobi. I mimo, że czasem mam kurz na meblach, na okrągło zbieram zabawki Małej, kosz ciągle jest wypchany brudnymi ciuchami, to nauczyłam się panować nad tym. Może nie jemy wyszukanych trzydaniowych obiadów, ale obiad jest zawsze. I raczej nikt nie narzeka ;) Na głowie mam mnóstwo spraw, mimo, że "siedzę w domu". Muszę sama zająć się firmą, opłacić rachunki na czas, pamiętać o wszystkich bilansach, badaniach, szczepieniach (a z wcześniakami jest co pamiętać). Niemowlę pije mleko 6 razy na dobę, przy bliźniakach karmię więc 12 razy w ciągu 24 godzin! Nawet wyjście do spożywczaka muszę mieć wcześniej zorganizowane, bo przecież ktoś musi zostać wtedy z dziećmi. Martwię się każdym katarem, gorączką, zadrapaniem na nodze. Pocieszam, motywuję, uczę. Wieczorem kładę do snu całą trójkę. 4-latka chce żeby jej czytać, żeby uczyć ją cyferek, chce się przytulać. Kiedy zasypiają, mam czas na szybki prysznic, czasem kolację... Tata pracuje nocami, potem biegnie na budowę kończyć nasz dom. Ciągle się mijamy...

Po całym dniu padam styrana na łóżko. I wcale nie zasypiam. Myślę nad dniem jutrzejszym. Nad sprawami, które jutro muszę ogarnąć.

Ale kładąc do łóżka Małą słyszę: "Kocham Cię Mamusiu..."

I wstając rano widzę z dwóch łóżeczek przepiękne, pierwsze świadome uśmiechy...

I wtedy wiem, że warto :)

19:46, nieperfekcyjnamama
Link Komentarze (2) »
czwartek, 21 sierpnia 2014

Zawarłam z Małą umowę, że może mieć pomalowane paznokcie podczas wakacji. Ale tylko i wyłącznie wtedy. Gdy zacznie się rok przedszkolny wszystko zmywamy a ona nie prosi o żaden kolor. Wczoraj moja siostra pomalowała jej paznokcie na niebiesko, jak sobie zażyczyła :)

Po wczorajszym szczepieniu bliźniaczki trochę zagorączkowały w nocy, więc podałam paracetamol i siedząc na łóżku czekałam aż temperatura spadnie. Nagle słyszę, że w pokoju obok otwierają się drzwi i małe stópki starszej córci gdzieś podążają (dodam, że była godzina 2:30). Wyszłam więc za nią sprawdzić co się dzieje, czy przypadkiem nie pomyliły jej się godziny i nie postanowiła już wstawać. Mała udała się jednak do łazienki. Weszłam cichutko. Mała siedzi na toalecie siusiając, na kolanach trzyma dłonie i z podziwem w oczach patrzy na swoje niebieskie paznokcie.

 

Tyle radości :)

15:36, nieperfekcyjnamama
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Dziś się dowiedziałam od Małej czym się różni mama krowa od taty krowy...

 

Mama krowa ma rzęsy...

 

:D

20:34, nieperfekcyjnamama
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 sierpnia 2014

Post z cyklu: "Jak dziecko zawstydziło matkę..."

Ciepłe, pogodne popołudnie. Jak zwykle na podwórku moich rodziców mnóstwo ludzi. Moje siostry, mama z tatą, babcia i my. Bliźniaczki śpią w wózku, więc proponuję Małej, żebyśmy poszły na malinki do ogrodu.

Wchodzimy w gęste, wysokie krzaki malin. Ja oczywiście od razu je zrywam i zjadam ze smakiem. Jedną, drugą, piętnastą. Mmmmm. Nagle patrzę na moją córkę, a ona wszystkie maliny trzyma w swej małej rączce, ledwo jej się mieszczą. Mówię: "Dlaczego nie jesz? Jedz od razu z krzaczka". Na co Mała: "Ja się podzielę z wszystkimi..."

Zonk.

10:55, nieperfekcyjnamama
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 sierpnia 2014

Kariera gwiazdy disco polo została wstrzymana.

Jestem przerażona tym co ostatnio zobaczyłam. Mała od kilku dni ciągle pytała mnie kiedy urosną jej w końcu piersi. Zaczęło mnie zastanawiać dlaczego wciąż o to pyta. A potem, o zgrozo zobaczyłam jeden z teledysków do piosenki disco polo i Małą tańczącą jak te wyuzdane panienki w tv. Zabawne? Wcale nie, taki taniec w wykonaniu mojej 4-letniej córki mnie przeraził. Przyznam, że nieświadomie włączałam jej ten kanał. Znam te piosenki jedynie z wesel i wydawały się niegroźne. Nic bardziej mylnego...

Dodatkowo kilka dni temu podpatrzyłam zabawę Małej "w dom". Dokładnie tak samo mówiła do swojej lalki jak ja do bliźniaczek. Tak samo ją trzymała, karmiła i nawet podnosiła do odbicia. Niesamowita kopia mojego zachowania. A gdybym była np agresywna? Albo wulgarna? Pewnie Mała przybrałaby mój wzorzec postępowania. Najpierw wyćwiczyłaby go na lalce, a potem na swoim dziecku (?).

14:26, nieperfekcyjnamama
Link Komentarze (2) »
niedziela, 03 sierpnia 2014

To był ciężki wieczór. Bliźniaczki nie chciały zasnąć a nawet Mała wyjątkowo marudziła przy zasypianiu. Zawsze grzecznie się kładzie do łóżka, buzi buzi, przytulanie i zasypia w mig. Tym razem nic jej nie pasowało i w dodatku niegrzecznie się do mnie odezwała. Dostała jedno upomnienie, drugie, przy trzecim wyszłam z jej pokoju (wcześniej zapowiedziałam, że tak zrobię jeśli nie przestanie). Płacze. Ryczy. Coraz głośniej. Dokładnie słyszę, że to wymuszany płacz a łzy wyciskane, więc nie reaguję. Kiedy bliźniaczki zasnęły a ona już cicho chlipała, wróciłam do niej. Przeprosiła, obiecała poprawę. Pytam czy chce się napić. Bierze więc kubek z wodą, robi łyka i wypala : "Tak, to mnie uspokoi".

Od dziś chyba będę stawiała wiadro z wodą przy jej łóżku ;)

21:20, nieperfekcyjnamama
Link Komentarze (1) »
piątek, 01 sierpnia 2014

"Mamo, mamo, włącz mi muzykę, będę tańczyć!" prosi Mała.

Szukam kanału muzycznego, włączam.

"Nieeee, ja chcę taką muzykę jak na weselach"...

Hmmm, ok. Włączam inny kanał.

"A teraz daj mi jeszcze sukienkę aż do ziemi i rozpuść włosy"

 

I tak każdego dnia Mała staje się gwiazdą disco polo...

10:47, nieperfekcyjnamama
Link Komentarze (1) »
czwartek, 24 lipca 2014

Mała uwielbia patrzeć przez okno. Tym razem też siedzi i obserwuje ludzi. Zauważa kobietę w ciąży.

"Chciałabym mieć dzidziusia w brzuchu" - mówi

"Kiedyś będziesz miała, jak będziesz dorosłą kobietą. No i jak będziesz już miała męża"               - odpowiadam

Mała patrząc w dal, sama do siebie : "Muszę tylko wybrać, którego pokocham..."

09:56, nieperfekcyjnamama
Link Komentarze (1) »
wtorek, 22 lipca 2014

Kiedy wróciłam z dziewczynkami do domu od razu poinstruowałam Małą co jej wolno a czego nie. Kiwała głową, że wie, żeby nie wyciągać dzieci z łóżeczek, żeby nie wkładać im smoczków i generalnie zawsze powiedzieć komuś dorosłemu, że idzie do siostrzyczek. Nigdy nie wiadomo co jej wpadnie do głowy, lepiej dmuchać na zimne.

Mała mogła godzinami siedzieć przy łóżeczkach i na nie patrzeć. To było słodkie, ale bardzo meczące, bo musieliśmy mieć ją na oku.

Drugiego dnia w domu, Mała ostrzegła, że idzie do dzieci. Doszłam do sypialni dosłownie minutę później. Patrzę na bliźniaczkę nr II i dostrzegam różową kropkę na jej czole. Przyglądam się bliżej, noszzz kropka.

Pytam Małej: "Kochanie co to za różowy znaczek na głowie Bliźniaczki II?"

Mała: "Nie wiem, ja tu nie byłam z otwartym pisakiem".

... zaznaczyła je sobie? :)

22:16, nieperfekcyjnamama
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 07 lipca 2014

Poród przyszedł z zaskoczenia, mimo, że od tygodnia leżałam na oddziale patologii ciąży ze skurczami. Codzienne ktg pokazywało, że coś się dzieje, ale nie na tyle, by móc się obawiać przedwczesnego przywitania dziewczynek na świecie. Niestety z dnia na dzień coraz gorzej mi się oddychało. Serducho waliło jak oszalałe. Miałam takie duszności, że nawet w nocy nie mogłam spać.

11 maja, w niedzielę rano było ze mną już tak kiepsko, że zabrano mnie na EKG. Badanie wykazało jakąś dysfunkcję, której nazwy nie pamiętam, ale podobno zdarza się w ciąży, więc to najzwyczajniej olano. Potem zorganizowano nam "wycieczkę" na blok porodowy. Położna opowiadała na temat przebiegu porodu, obejrzeliśmy sale itd. Pamiętam, że zażartowałam wtedy mówiąc, że ciekawa jestem ile z nas jeszcze dziś tam wyląduje z tych emocji. Nie przypuszczałam, że będę pierwsza...

Kiedy wróciłam do swojego pokoju, jak co dzień podłączono mnie pod ktg. Na wykresie skurcze wyszły większe niż dotychczas, nawet zaczynałam je czuć, ale bez przesady... Po badaniu zdążyłam jeszcze zjeść obiad i włączyć laptopa, żeby zajrzeć na fb. W tym momencie weszła pani doktor mówiąc, że chciałaby mnie zbadać, bo niepokoi ją wynik ktg. I tu zaskoczenie. Moja długa jak szyja żyrafy szyjka skróciła się do minimum. Kazano mi się spakować i podejść na blok porodowy. Tam podłączono mnie do pompy z magnezem i kazano tak leżeć 10(!!!) godzin. Byłam zła, ale skurcze robiły się coraz mocniejsze. Nie, nie leżałam 10 godzin. Już po 15 minutach pani doktor wróciła z zastępcą ordynatora informując mnie, że podjęli decyzję o cc. Dzieci według ostatniego usg były duże jak na 34 tc, więc rozwiązują moją ciążę. Aaaaaaaaaaaa! Tak strasznie się bałam. Powiedzieli mi jeszcze, że cesarka odbędzie się za 2 godziny. Całe 2 godziny gapiłam się na zegarek a z przejęcia dostałam wypieków na twarzy. Obdzwoniłam rodzinę, przyjaciółkę, koleżankę i gapiłam się w sekundnik na zegarze.

Samego porodu nie chcę opisywać. Odbył się szybko, z dolegliwościami sercowymi, ale to wszystko nieważne. W końcu zobaczyłam swoje dziewczynki! Płakałam ze szczęścia a lekarz, który mnie znieczulał zrobił mi świetną niespodziankę w postaci zdjęć z porodu moich córeczek. Zrobił je swoją komórką i wysłał mężowi, który siedział za drzwiami i zjadał własne palce z nerwów.

Teraz jestem mamą trzech dziewczynek.

Obawiałam się, że nie zdołam podzielić swojej miłości na 3. A okazuje się, że się ją mnoży :)

 

P.S.1 Za napisanie tego posta zabierałam się tydzień.

P.S.2 Pisanie go zajęło mi kolejny tydzień.

P.S.3 Taka nieperfekcyjna jestem ;)

16:16, nieperfekcyjnamama
Link Komentarze (4) »
piątek, 09 maja 2014

Jestem w szpitalu. Skurcze przedwczesne. Na szczęście ustały, ale ordynator nie wypuści mnie już do domu. Czekamy na poród, który powinien nastąpić mniej więcej za 2 tygodnie. I nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie to, że Małej tu nie ma.

Pierwsze kilka dni przeżyłam jakoś mając nadzieję, że może jednak uda się jeszcze wyjść. Kiedy jednak lekarz zdecydowanie powiedział, że nie podpisze się pod moim "wyjściem" nastąpił kryzys. Wypłakałam chyba wszystkie łzy, które kiedykolwiek pojawiły się w moich oczodołach. Leżę tu z takim poczuciem, że nie będzie już czasu tylko dla mnie i Małej. Że odkąd wrócę do domu, będę ten czas dzielić na 3... I choć cieszę się na przyjście na świat bliźniaczek to coś potwornie ściska mnie za gardło. Hormony?

Mała mnie odwiedziła już 2 razy. Wesoła, wypoczęta (do 15:00 jest w przedszkolu, potem u swojej ukochanej cioci i babci, a na weekend wraca do taty). I jest taka "dorosła" jak na swoje 4 lata. Rozumie, że mama musi zostać w szpitalu. Mówi, że tęskni, ale że fajnie jest "na wakacjach". Moja dzielna dziewczynka...

A ja biorę się w garść! Byle do porodu i wracam do domu :)

15:19, nieperfekcyjnamama
Link Komentarze (3) »
piątek, 18 kwietnia 2014

Przy kąpieli.

 

Ja:" A co jest na literę A? Aaaaaaaa....?"

Mała: "Aparat!"

Ja: "Dobrze! A co jest na literę O? Oooooo....?

Mała:"Oko!"

Ja: "Świetnie!"

Mała: "A co jest na literę DZ?"

Ja: "na Dz???? Hmmmm"

Mała: "DZwi"

 

:D

22:39, nieperfekcyjnamama
Link Dodaj komentarz »
sobota, 12 kwietnia 2014

Mój bliźniaczy brzuch:

- patrząc na mnie od tyłu nikt nawet nie pomyśli, że jestem w ciąży,

- patrząc od przodu to już nikt wątpliwości nie ma, że w tej ciąży jestem,

- a patrząc z boku to wszyscy się dziwią, że tam tylko jest dwoje maluszków :)

 

Generalnie wyglądam jakbym połknęła piłkę lekarską. Brzuch jest ogromny, ale nieskromnie mówiąc ładny :P  I chociaż mi ciężko i po kilku krokach sapię z wyczerpania to lubię go :)

09:31, nieperfekcyjnamama
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13