Jestem kobietą. Nieperfekcyjną. Nieidealną. Taką ze średniej półki . Jestem mamą cudownej 4-letniej dziewczynki i kilkutygodniowych bliźniaczek :
RSS
czwartek, 24 lipca 2014

Mała uwielbia patrzeć przez okno. Tym razem też siedzi i obserwuje ludzi. Zauważa kobietę w ciąży.

"Chciałabym mieć dzidziusia w brzuchu" - mówi

"Kiedyś będziesz miała, jak będziesz dorosłą kobietą. No i jak będziesz już miała męża"               - odpowiadam

Mała patrząc w dal, sama do siebie : "Muszę tylko wybrać, którego pokocham..."

09:56, nieperfekcyjnamama
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 lipca 2014

Kiedy wróciłam z dziewczynkami do domu od razu poinstruowałam Małą co jej wolno a czego nie. Kiwała głową, że wie, żeby nie wyciągać dzieci z łóżeczek, żeby nie wkładać im smoczków i generalnie zawsze powiedzieć komuś dorosłemu, że idzie do siostrzyczek. Nigdy nie wiadomo co jej wpadnie do głowy, lepiej dmuchać na zimne.

Mała mogła godzinami siedzieć przy łóżeczkach i na nie patrzeć. To było słodkie, ale bardzo meczące, bo musieliśmy mieć ją na oku.

Drugiego dnia w domu, Mała ostrzegła, że idzie do dzieci. Doszłam do sypialni dosłownie minutę później. Patrzę na bliźniaczkę nr II i dostrzegam różową kropkę na jej czole. Przyglądam się bliżej, noszzz kropka.

Pytam Małej: "Kochanie co to za różowy znaczek na głowie Bliźniaczki II?"

Mała: "Nie wiem, ja tu nie byłam z otwartym pisakiem".

... zaznaczyła je sobie? :)

22:16, nieperfekcyjnamama
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 07 lipca 2014

Poród przyszedł z zaskoczenia, mimo, że od tygodnia leżałam na oddziale patologii ciąży ze skurczami. Codzienne ktg pokazywało, że coś się dzieje, ale nie na tyle, by móc się obawiać przedwczesnego przywitania dziewczynek na świecie. Niestety z dnia na dzień coraz gorzej mi się oddychało. Serducho waliło jak oszalałe. Miałam takie duszności, że nawet w nocy nie mogłam spać.

11 maja, w niedzielę rano było ze mną już tak kiepsko, że zabrano mnie na EKG. Badanie wykazało jakąś dysfunkcję, której nazwy nie pamiętam, ale podobno zdarza się w ciąży, więc to najzwyczajniej olano. Potem zorganizowano nam "wycieczkę" na blok porodowy. Położna opowiadała na temat przebiegu porodu, obejrzeliśmy sale itd. Pamiętam, że zażartowałam wtedy mówiąc, że ciekawa jestem ile z nas jeszcze dziś tam wyląduje z tych emocji. Nie przypuszczałam, że będę pierwsza...

Kiedy wróciłam do swojego pokoju, jak co dzień podłączono mnie pod ktg. Na wykresie skurcze wyszły większe niż dotychczas, nawet zaczynałam je czuć, ale bez przesady... Po badaniu zdążyłam jeszcze zjeść obiad i włączyć laptopa, żeby zajrzeć na fb. W tym momencie weszła pani doktor mówiąc, że chciałaby mnie zbadać, bo niepokoi ją wynik ktg. I tu zaskoczenie. Moja długa jak szyja żyrafy szyjka skróciła się do minimum. Kazano mi się spakować i podejść na blok porodowy. Tam podłączono mnie do pompy z magnezem i kazano tak leżeć 10(!!!) godzin. Byłam zła, ale skurcze robiły się coraz mocniejsze. Nie, nie leżałam 10 godzin. Już po 15 minutach pani doktor wróciła z zastępcą ordynatora informując mnie, że podjęli decyzję o cc. Dzieci według ostatniego usg były duże jak na 34 tc, więc rozwiązują moją ciążę. Aaaaaaaaaaaa! Tak strasznie się bałam. Powiedzieli mi jeszcze, że cesarka odbędzie się za 2 godziny. Całe 2 godziny gapiłam się na zegarek a z przejęcia dostałam wypieków na twarzy. Obdzwoniłam rodzinę, przyjaciółkę, koleżankę i gapiłam się w sekundnik na zegarze.

Samego porodu nie chcę opisywać. Odbył się szybko, z dolegliwościami sercowymi, ale to wszystko nieważne. W końcu zobaczyłam swoje dziewczynki! Płakałam ze szczęścia a lekarz, który mnie znieczulał zrobił mi świetną niespodziankę w postaci zdjęć z porodu moich córeczek. Zrobił je swoją komórką i wysłał mężowi, który siedział za drzwiami i zjadał własne palce z nerwów.

Teraz jestem mamą trzech dziewczynek.

Obawiałam się, że nie zdołam podzielić swojej miłości na 3. A okazuje się, że się ją mnoży :)

 

P.S.1 Za napisanie tego posta zabierałam się tydzień.

P.S.2 Pisanie go zajęło mi kolejny tydzień.

P.S.3 Taka nieperfekcyjna jestem ;)

16:16, nieperfekcyjnamama
Link Komentarze (4) »
piątek, 09 maja 2014

Jestem w szpitalu. Skurcze przedwczesne. Na szczęście ustały, ale ordynator nie wypuści mnie już do domu. Czekamy na poród, który powinien nastąpić mniej więcej za 2 tygodnie. I nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie to, że Małej tu nie ma.

Pierwsze kilka dni przeżyłam jakoś mając nadzieję, że może jednak uda się jeszcze wyjść. Kiedy jednak lekarz zdecydowanie powiedział, że nie podpisze się pod moim "wyjściem" nastąpił kryzys. Wypłakałam chyba wszystkie łzy, które kiedykolwiek pojawiły się w moich oczodołach. Leżę tu z takim poczuciem, że nie będzie już czasu tylko dla mnie i Małej. Że odkąd wrócę do domu, będę ten czas dzielić na 3... I choć cieszę się na przyjście na świat bliźniaczek to coś potwornie ściska mnie za gardło. Hormony?

Mała mnie odwiedziła już 2 razy. Wesoła, wypoczęta (do 15:00 jest w przedszkolu, potem u swojej ukochanej cioci i babci, a na weekend wraca do taty). I jest taka "dorosła" jak na swoje 4 lata. Rozumie, że mama musi zostać w szpitalu. Mówi, że tęskni, ale że fajnie jest "na wakacjach". Moja dzielna dziewczynka...

A ja biorę się w garść! Byle do porodu i wracam do domu :)

15:19, nieperfekcyjnamama
Link Komentarze (3) »
piątek, 18 kwietnia 2014

Przy kąpieli.

 

Ja:" A co jest na literę A? Aaaaaaaa....?"

Mała: "Aparat!"

Ja: "Dobrze! A co jest na literę O? Oooooo....?

Mała:"Oko!"

Ja: "Świetnie!"

Mała: "A co jest na literę DZ?"

Ja: "na Dz???? Hmmmm"

Mała: "DZwi"

 

:D

22:39, nieperfekcyjnamama
Link Dodaj komentarz »
sobota, 12 kwietnia 2014

Mój bliźniaczy brzuch:

- patrząc na mnie od tyłu nikt nawet nie pomyśli, że jestem w ciąży,

- patrząc od przodu to już nikt wątpliwości nie ma, że w tej ciąży jestem,

- a patrząc z boku to wszyscy się dziwią, że tam tylko jest dwoje maluszków :)

 

Generalnie wyglądam jakbym połknęła piłkę lekarską. Brzuch jest ogromny, ale nieskromnie mówiąc ładny :P  I chociaż mi ciężko i po kilku krokach sapię z wyczerpania to lubię go :)

09:31, nieperfekcyjnamama
Link Komentarze (1) »
piątek, 11 kwietnia 2014

"O czym marzysz?"

"O tym, by moja córka była zawsze zdrowa a bliźniaczki, które się urodzą by były tak odporne na choroby i infekcje jak ich starsza siostra." - odpowiadam

"Nie. Pytam o TWOJE marzenia."

 

Nie mam innych. Pragnę tylko zdrowia dla moich dzieci, wykończenia domu, wybudowania placu zabaw na ogrodzie, wspólnych śniadań na tarasie. Czy nie chcę niczego dla siebie? Ależ to jest także dla mnie!

Nie, nie zatraciłam siebie w macierzyństwie. Po prostu jestem na takim etapie swojego życia, że niczego innego nie potrzebuję do szczęścia. Być może za jakiś czas pomyślę o jakiś podróżach, zdobywaniu szczytów możliwości. Teraz nie. Teraz chcę być po prostu dobrą mamą :)

09:45, nieperfekcyjnamama
Link Komentarze (5) »
czwartek, 10 kwietnia 2014

Mała wczorajszego wieczora upatrzyła sobie wśród swoich zapomnianych już zabawek plastikowego pieska wielkości zabawki z jajka niespodzianki. I mimo, że w jej łóżku jest jakieś 6-7 pluszaków to postanowiła, że ów piesio do nich dołączy. Na nic zdało się tłumaczenie, że piesek jest za mały i pewnie zgubi się w pościeli albo spadnie z łóżka i go w nocy nie znajdziemy. Oczywiście jak tylko zasnęła, zabawka spadła na podłogę, pozbierałam ją więc i wzięłam pod swoją poduszkę w razie gdyby jednak w nocy zaczęła jej szukać.

Gdzieś koło 4:00 nad ranem budzi mnie Mała rozżalonym głosem: "Mamo, nie ma mojego pieska!". Bez słowa sięgam pod poduszkę i jej go podaję. Mała odetchnęła z ulgą i mówi : "Dzięki!!!" Po czym zasypiając  kończy zdanie "... moja pomocnico"!

 

P.S. Ku pamięci: Marzec 2014r. pierwszy prawdziwy spektakl w teatrze, którym Mała jest zachwycona!!! I pierwsza wizyta u dentysty :) (wszystkie ząbki zdrowe, sukces przypisany mamusi).

08:35, nieperfekcyjnamama
Link Dodaj komentarz »
piątek, 14 marca 2014

Czwarte urodziny Małej były jednymi z najweselszych. Takiej radości z prezentów jeszcze nie widziałam. Nie liczyli się goście ani tort (z wyjątkiem lodów, które jednak przyszła wszamać do stołu), tylko nowe nabytki. Całą imprezę Mała przesiedziała w kącie bawiąc się. Solenizantka zniknęła. Jak miło się patrzyło na te wypieki na policzkach z przejęcia! Dla takich chwil warto żyć!

 

Ku pamięci. Bilans 4-latka. 13 marca 2014r. Mała waży 16,5kg i mierzy 100cm :)

12:47, nieperfekcyjnamama
Link Komentarze (2) »
wtorek, 25 lutego 2014

"Mamo, od dzisiaj nie jem słodyczy" - ogłasza Mała. Swoją drogą pomyślałam, że szybko zaczęła dbać o linię ;)

"Nie jesz?" pytam z niedowierzaniem.

"Nie! Dzisiaj zjadłam tylko chrupki, ale to nie słodycz. Od słodyczy psują się zęby. A ja mam takie ładne. I jak się zje dużo to potem brzuszek boli".

 

Uwielbiam to przedszkole :)

09:32, nieperfekcyjnamama
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 24 lutego 2014

Zgodnie z zasadą "ciąża to nie choroba" nie oszczędzałam się. Mimo, że teraz jestem w ciąży bliźniaczej co z automatu sprowadza mnie do kategorii ciąży wysokiego ryzyka. Brzuch twardniał, najpierw kilka razy w ciągu dnia, potem bardzo często, aż wylądowałam w szpitalu. Z dziewczynkami wszystko w porządku, podali leki przeciwskurczowe, poleżałam 2 doby i wyszłam.

Ale co się nerwów najadłam to moje. I o ile o ciążę byłam spokojna (dzieci ruchliwe na maksa, szyjka długa jak u żyrafy) to o Małą drżałam. Tak wiem, jestem psychiczna, ale ona została w domu z tatusiem, który w życiu jej nie kąpał, nigdy nie kładł do snu, nie zna naszych wieczornych zwyczajów, nawet nie ubierał jej nigdy do przedszkola! (Tatuś pracuje nocami, wraca z pracy koło 9:00 rano, gdy córcia już w przedszkolu a popołudniami odsypia pracę, by ok. 21:30 znów wstać) i tak naprawdę jest tatusiem weekendowym :( Tym bardziej szalałam. A tatuś, proszę państwa, stanął na wysokości zadania. Mała przeszczęśliwa, nawet o mamę nie pytała. Bawili się razem świetnie (tatuś miał akurat wolne od pracy, bo firma była zamknięta na kilka tygodni z powodu choroby szefa). I powiem tak po cichu, że nawet troszkę mi żal było, że tak szybko o mnie "zapomniała" ;)

Ale najważniejsze to to, że teraz wiem, że w razie nagłych sytuacji mogę liczyć na tatusia i na "dojrzałość" Małej :)

13:19, nieperfekcyjnamama
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 lutego 2014

Niedzielny poranek, słoneczny, wesoły. Mała wygłupia się z tatą. Łaskotki. Nagle słyszę córcię:

"Tatoooo, nie tak mocno. Ja jestem na to za delikatna!"

 

:)

10:59, nieperfekcyjnamama
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 03 lutego 2014

W zeszłym roku Mała na balu przebierańców chciała być papugą. Cieszyło mnie to bardzo zważywszy na to, że większość dziewczynek marzyła o stroju księżniczki. W rezultacie i tak Mała się pochorowała i bal ją ominął.

W tym roku Mała od razu zastrzegła, że ona będzie księżniczką i koniec, kropka. Wybierając jednak strój w wypożyczalni córcia postanowiła zostać wróżką. A to dlatego, że suknia była najszersza z wszystkich, najbardziej różowa i dodatkowo miała skrzydła. Pozytywnie na to patrząc, dziecko me nie odstaje od rówieśniczek ;)

A widząc jej radość w przedszkolnej szatni w dniu balu nic nie było już ważne. :)

09:45, nieperfekcyjnamama
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 stycznia 2014

Babcia chciała zaśpiewać Małej piosenkę. Zaczęła: "Płynie Wisła, płynie, po polskiej krainie..." Tu zrobiła pauzę myśląc co było dalej, na co Mała :"A dopóki płynie, Polska nie zaginie!"

Mina babci bezcenna :D

 

Wieczorem przy kąpieli:

Mała: "Tylko dziewczyny zachowują się normalnie".

Ja: "A chłopcy nie?"

Mała: "Chłopcy są niegrzeczni, powiedziałam im dzisiaj, że mają się dobrze zachowywać"

Ja: "Tak? I co zrobili?"

Mała: "Zastrzelili mnie"...

19:56, nieperfekcyjnamama
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 stycznia 2014

Przychodzę dziś do przedszkola po Małą, wchodzę do sali zabaw, córcia stoi na samym środku i zanosi się od płaczu. Przytula ją wychowawczyni i coś tłumaczy. Grupa chłopców ją przeprasza. Myślę sobie: "O co chodzi?"

Okazuje się, że chłopcy bawili się "w wojnę" i zastrzelili dziecko (lalkę) Małej...

18:20, nieperfekcyjnamama
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12